czwartek, 9 lutego 2017

58. Powitanie

Jak już wiecie, bo Jadzia pisała kilkukrotnie, po Jej zbyt długich wojażach zagranicznych, postanowiłyśmy ją przywitać w kraju.
Poprzedzało to przywitanie malowanie Jej pokoju, bo był pomarańczowo - żółty, co zabierało mnóstwo światła i chęć do pracy. Wpadłam więc na pomysł malowania na biało. 
Wyszło bardzo dobrze! I chyba się podobało :) Tu zawiązała się konspira. Osaczyłyśmy męża Jadzi, który prawie się wygadał. 
Potem spontanicznie malowanie przeszło w powitalne śniadanie.
Konspiracja była potężna, siatka kontaktowa zmieniona - męża Jadzi wymieniłyśmy na Jej syna i ruszyły tajne szyfrowane połączenia telefoniczne i messengerowe. 
Udało się przechwycić obiekt na lotnisku, przewieźć w nam tylko znane miejsce i.. nakarmić i wyściskać.
Ale wróćmy do samego powitania.
Poza girlandą od Marzeny, ciastem od Magdy, śniadaniem i uściskami, zrobiłyśmy dla Jadzi ramki na zdjęcia. Każda w innym stylu.
Iza zrobiła miętową, Agnieszka fioletową (czekam na post na blogu!), a ja..
Moja, a jakże, z trybikami.


  








Miało mnie być więcej, i będzie, ale postanowienia noworoczne muszą się poukładać, ferie skończyć i będę :)
Pozdrawiam serdecznie.