poniedziałek, 13 listopada 2017

60. A w sumie to 40.

Tak się złożyło, że weekend spędziłam w rodzinnym mieście. Właściwie były to dwadzieścia cztery godziny, mniej więcej. Szkoda, bo lubię tam jeździć.
Weekend to wizyta u siostry, ale przede wszystkim okrągłe, parzyste urodziny mojego kuzyna.
O wzruszeniach, łezkach i emocjach nie będę opowiadać, ale pokażę album, który zrobiłam.
Niektóre zdjęcia są niestety mało wyraźne, poruszone, ale to wynik fotografowania na ostatnią chwilę.


















A na koniec widoczek znad jeziora. Uwielbiam to niebo. Ono naprawdę było takie granatowe.



Pozdrawiam serdecznie.

niedziela, 8 października 2017

59. Polski Card Making Day

Właściwie to post powinien mieć tytuł Wstyd i Hańba. Magda przytaknie niewątpliwie.
Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Tak więc dzisiaj mam dla Was krótką relację z naszego wczorajszego babskiego spotkania, jednego z wielu, jakie miałyśmy od lutego, także to nie jest tak, że zupełnie nic i ani ani.
Motywacja do zmian i działania przyszła wraz z wyjazdem do Poznania na Ogólnopolskie Craft Party.
Wspaniała atmosfera, mnóstwo spotkań i ten....duch tworzenia! Motywacja jak się patrzy.
A potem, w ciągu tygodnia okazało się, że w sobotę będzie międzynarodowy dzień robienia kartek.
No to jak z tego nie skorzystać? No jak?

No to mała fotorelacja ze spotkania :)

Były kartki świąteczne. Ta w wykonaniu Beaty, która była z nami pierwszy raz, ale myślę, że nie ostatni ;)


 Tu Jadzia zrobiła wyłam i zbuntowała się przeciw kartkom. Zrobiła pudełeczko z drobiazgami. Nie pierwsze, bo pochwaliła się mnóstwem innych, ale równie piękne:


I jak zawsze miała dla nas uśmiechy


Kartka Violi, ale niestety, nie zrobiłam zdjęcia wersji końcowej. Violetta też była pierwszy raz, ale zapowiada się na następne spotkania :) Z czego ogromnie się cieszę!


Mój przybornik na biurko, w końcu skończony :) tu jeszcze w fazie kończenia. Zrobiony od A do Z przeze mnie. 


Pyszności, które dodają energii do pracy.


 Skończony przybornik. Musze go pilnować, bo córka grozi, że zabierze...


Moje kartki. Bardzo podobne, ale obie już uwielbiam. 
Papiery Karoli Witczak. Żal było ciąć, ale są obłędne!





A to niepełna ekipa twórcza, bo niektórzy przyjechali późno. Brakuje na zdjęciu Magdy, ale mam nadzieję, że na drugi raz wpadnie wcześniej :)


Pozdrawiam serdecznie i do następnego spotkania!

czwartek, 9 lutego 2017

58. Powitanie

Jak już wiecie, bo Jadzia pisała kilkukrotnie, po Jej zbyt długich wojażach zagranicznych, postanowiłyśmy ją przywitać w kraju.
Poprzedzało to przywitanie malowanie Jej pokoju, bo był pomarańczowo - żółty, co zabierało mnóstwo światła i chęć do pracy. Wpadłam więc na pomysł malowania na biało. 
Wyszło bardzo dobrze! I chyba się podobało :) Tu zawiązała się konspira. Osaczyłyśmy męża Jadzi, który prawie się wygadał. 
Potem spontanicznie malowanie przeszło w powitalne śniadanie.
Konspiracja była potężna, siatka kontaktowa zmieniona - męża Jadzi wymieniłyśmy na Jej syna i ruszyły tajne szyfrowane połączenia telefoniczne i messengerowe. 
Udało się przechwycić obiekt na lotnisku, przewieźć w nam tylko znane miejsce i.. nakarmić i wyściskać.
Ale wróćmy do samego powitania.
Poza girlandą od Marzeny, ciastem od Magdy, śniadaniem i uściskami, zrobiłyśmy dla Jadzi ramki na zdjęcia. Każda w innym stylu.
Iza zrobiła miętową, Agnieszka fioletową (czekam na post na blogu!), a ja..
Moja, a jakże, z trybikami.


  








Miało mnie być więcej, i będzie, ale postanowienia noworoczne muszą się poukładać, ferie skończyć i będę :)
Pozdrawiam serdecznie.