niedziela, 31 lipca 2016

53. Ufff.. jak tu dużo kurzu...

Wróciłam! Kto się cieszy?
Słówko wyjaśnienia dlaczego mnie nie było: różne koleje losu, różne sprawy, mniejsze i większe. Życie po prostu.
Jestem jednak ciągle obecna i działam. Postanowiłam więc nadrobić zaległości, ogarnąć kąty i, korzystając z urlopu nadrobić trochę zaległości.
Po cichu dodam, że byłam straszona, szantażowana i ogólnie napędzana i popędzana przez moje kochane dziewczyny. Aż mi głupio.
Tak więc jestem i zamierzam.. ale to wszystko wyjdzie z czasem.

Zaległości mam spore. Większość prac poszła w świat zanim zdążyłam pomyśleć o aparacie. Album, który chcę Wam pokazać, to praca z maja. Komunijna pamiątka dla pewnej małej damy, a może już całkiem dużej, wszak syna mam w tym wieku.
Album miał obejmować 10 lat życia Zuzi i być swoistą pamiątką z tego okresu czasu. Przyznam, że zabrałam się za niego z dość mieszanymi uczuciami, bo z lekką obawą czy zmieszczę wszystkie zdjęcia, czy się spodoba moja interpretacja i takie tam.
A to już sam album. Pokazuję go za zgodą mamy Zuzi. 

 Album był w ozdobionym pudełku.





Najtrudniej było ozdobić okładkę. A najprostsze rozwiązania są najlepsze. 
Karty albumu mają kieszenie na tagi. Dla mnie były genialnym rozwiązaniem, bo mogłam w nich schować dodatkowe karty na zdjęcia.





Małe tagi


I duże karty w kieszeniach




Trochę wariacji akwarelowych :)





To tyle na dzisiaj. 
Pozdrawiam :)