środa, 6 czerwca 2018

63. Wiolonczel(istk)a

Kolejny raz przyszło mi robić kartki na urodziny pewnej młodej damy, która gra na wiolonczeli.
Jestem zachwycona wiolonczelami, dodatkowo po koncercie zespołu Apocaliptica, ale dzisiaj nie o tym :)
W każdym razie.. nie pamiętałam jaką kartkę zrobiłam poprzednio. Cóż, moja osobista skleroza.
Wymyśliłam więc wiolonczelę, ale żeby nie było tak łatwo, postanowiłam zrobić ją sama.
Koncepcja zmieniała się w drodze od pomysłu do wykonania, a i wykonanie również sprawiło mi niespodziankę.
Efekty możecie zobaczyć poniżej.

Pudełko. Te zazwyczaj robię sama z tektury. Mimo, że posiadam gotowce, kto ich nie ma, wolę robić pudełka własnoręcznie. Co się przy nich nadenerwuję to moje, ale uwielbiam ten moment, kiedy mogę do nich zapakować kartkę.









A oto moja wiolonczela. Raczej wariacja na temat.
Kolor złoto-miedziany. 













Druga kartka dla tej samej dziewczyny, a właściwie już pani dziewczyny jest nieco inna.
Chociaż nie powiem, kusiło mnie, żeby zrealizować mroczny projekt pierwotny.
Myślę, że wyszło nieźle, aczkolwiek to moja pierwsza kartka typu pop up box.
Proszę więc o wyrozumiałość.


Miejsce na wpisanie życzeń.


Z moim pomocnikiem


który trochę był jednak rozleniwiony. I zajął mi miejsce.







Pozdrawiam :)

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

62. Urodzinowe pudło

Na naszych spotkaniach jest zwyczaj, że jubilatkę obdarowujemy tym, czego sobie życzy. Spotkania są twórcze, więc i prezenty są adekwatne.
Beata  zapragnęła dostać od nas kartki. 
Ale że ja z reguły idę jakoś pod prąd, zamiast kartki zrobiłam pudełko.
Na te wszystkie kartki, które miała dostać :)

Trochę pasty strukturalnej, tekturka z trybikami, którą trzymałam na specjalną okazję już bardzo długo, aż w końcu ta okazja nadeszła.


Pudełko pomalowane bejcą na zielono i przebielone farbą akrylową.


Metalowy kluczyk i...tajemnicze kropeczki. A tak naprawdę to..nóżki żelowe.


Stalówka i ponownie nóżki.


Metalowa ważka


Oraz wiadomo co. Cyferki ;)


Wszystko najpierw zagessowałam. Potem pomalowałam srebrną Inka Gold z Viva Decor. Na to złota i turkusowa Inka. A na koniec patyna postarzająca z Pentart-u

Mam nadzieję, że pudełko podoba się nowej właścicielce. 


wtorek, 6 marca 2018

61. Wiosna nadchodzi!

Słonecznie, ciepło i bardzo przyjemnie.. Ciepło to pojęcie względne, ale na pewno jest cieplej niż w ostatnich dwóch tygodniach.
W każdym razie poczułam zew wiosny (chociaż jak dla mnie mogłyby panować mrozy, śniegi i wieczna zima) i postanowiłam.
Że będzie mnie tu więcej, a co za tym idzie będzie więcej prac. 
Że w końcu uruchomimy z dziewczynami blog spotkaniowy.
Że będę robić więcej zdjęć.
Zobaczymy.
Zaczęłam od porządków w moim rękodzielniczym kącie, co skutkuje chwilowymi załamaniami, bo ile bym nie wywaliła zbędnych rzeczy, od ścinków, nitek, kawałków materiałów po kartony, to za każdym razem, kiedy zabieram się do roboty, mam zawsze do wyrzucenia worek, albo dwa takich rzeczy. Wiem, że to lata chomikowania, zbieractwa i twierdzenia niezłomnego, że kiedyś to wykorzystam. Otóż nie, postanowiłam, że koniec z tym. 
A ponieważ sprzątanie trwa, a moje trzy rozrabiaki pomagają mi namiętnie, chciałam Wam pokazać jedną z moich prac, zaległą, tworzoną etapami.

Najpierw powstało pudełko, zrobione od podstaw. Wymiar: 21 x 9 x 11 cm.



Potem okleiłam papierem, czarne gesso na to i hulaj dusza! Wyciągnęłam cały złom, który posiadam i cóż, powstało to:





















Na koniec użyłam Inka Gold: srebrny, turkus i stare złoto. 
I tak oto powstał przybornik na pędzle lub ołówki. Jeszcze nie wiem:)

Pozdrawiam serdecznie.